Jak powstało miejsce, które dziś jest domem dla setek rodzin szukających prawdziwego wypoczynku
W 2016 roku byliśmy typową polską rodziną z dwójką dzieci, szukającą miejsca na wakacje. Objeździliśmy pół kraju. Testowaliśmy hotele, pensjonaty, ośrodki wczasowe.
I za każdym razem kończyło się to rozczarowaniem.
Albo miejsce było piękne, ale nudne dla dzieci. Albo pełne atrakcji, ale chaotyczne i przemęczające dla rodziców. Albo po prostu... sztuczne. Odtworzone z marketingowych szablonów, bez duszy.
Wtedy pomyśleliśmy: a może zamiast szukać, stworzymy takie miejsce sami?
Kupiliśmy zaniedbany teren nad jeziorem. 35 hektarów dzikiej natury, którą poprzedni właściciele chcieli przekształcić w standardowy ośrodek z setkami miejsc.
My mieliśmy inną wizję.
Zamiast maksymalizować zysk, chcieliśmy stworzyć miejsce, do którego sami chcielibyśmy wracać. Gdzie nasze dzieci mogłyby biegać boso po trawie. Gdzie można by naprawdę odpocząć.
Pierwsza zasada: Jeśli nie chcielibyśmy tu spędzić czasu z własną rodziną - nie będziemy tego budować.
Po roku prac otworzyliśmy pierwsze 8 domków. Żadnej wielkiej kampanii marketingowej. Żadnych obietnic, których nie mogliśmy dotrzymać.
Po prostu zaprosiliśmy kilka rodzin z naszego kręgu znajomych. Powiedzieliśmy im: "Testujcie to miejsce. Mówcie nam, co nie działa. Pomóżcie nam to ulepszyć."
I oni przyszli. A potem wrócili. I przyprowadzili swoich znajomych.
78% naszych gości to powracający goście lub ich rekomendacje. To liczba, z której jesteśmy najbardziej dumni.
To wciąż jest nasz rodzinny projekt. Większość decyzji podejmujemy my sami. Dzięki temu możemy być elastyczni i naprawdę słuchać gości.
Przy maksymalnie 30 rodzinach jednocześnie możemy poświęcić czas każdemu. Pamiętamy wasze imiona, preferencje dzieci, wasze ulubione miejsca.
Więcej niż połowa naszych pomysłów na ulepszenia pochodzi od gości. Strefa dla nastolatków? Pomysł mamy 13-latka. Warsztaty survivalu? Prośba taty, który sam je prowadzi zawodowo.
90% terenu pozostaje dzikie. Nie wycinamy drzew, nie betonujemy alejek. Jesteśmy częścią tego miejsca, nie jego właścicielami.
Mamy 18 domków i 12 apartamentów. Każdy jest inny - projektowaliśmy je z myślą o różnych potrzebach rodzin.
Zatrudniamy 12 osób na stałe i 8 sezonowo. Większość z nich to lokalni mieszkańcy, którzy naprawdę kochają to miejsce.
Od 2018 roku gościliśmy ponad 2,400 rodzin. Niektóre przyjeżdżają do nas co roku. Dzieci, które tu przyjeżdżały jako przedszkolaki, teraz są nastolatkami - i wciąż chcą tu wracać.
To jest nasza najlepsza rekomendacja.
Nie obiecujemy luksusu. Nie obiecujemy egzotyki. Nie obiecujemy pięciu gwiazdek.
Obiecujemy autentyczność. Miejsce, gdzie możesz być sobą. Gdzie twoje dzieci mogą być dziećmi. Gdzie nie musisz udawać, zachowywać się odpowiednio czy dostosowywać do sztywnych ram.
Obiecujemy, że zrobimy wszystko, aby twój pobyt był dokładnie taki, jaki potrzebujesz. Bo nie ma dwóch takich samych rodzin. I nie powinno być dwóch takich samych wakacji.